Wiraqocha – videocast #122
14.10.2011 • Wookie • Gry strategiczne
Wiraqocha jest trzecią grą, opartą na mechanizmie “dice-placement”, którą recenzuję. Wcześniej brałem pod lupę bardzo fajne gry – Die Burgen von Burgund i Alien Frontiers. Lubię ten gatunek, dlatego chętnie usiadłem do Wiraqochy, w której jesteśmy wydobywcami rzadkiego surowca i staramy się pomóc sobie i przeszkodzić innym. Zapraszam do oglądania recenzji!
Grę do recenzji przekazał dystrybutor – Locworks i możecie ją kupić w sklepie Luzodajnia
Podobają Ci się videocasty? Wesprzyj mnie!
Zalety:
- Prosty mechanizm wyboru pól za pomocą kości
- Ładne, klimatyczne wydanie (chociaż nie jestem wielkim fanem steampunk’u)
- Szybka rozgrywka, całość nie zajmuje dużo czasu
- Interakcja (może być wadą)
Wady:
- Rzuty kośćmi determinują gdzie postawimy nasze pionki
- Zmienianie wyników na kościach za drogie
- Słaba karta pomocy gracza – niby gra prosta, a na początku ciężko się w tym połapać
- Interakcja (może być zaletą)
Moja ocena:
Informacje podstawowe
Tytuł: Wiraqocha
Autor gry: Henri Kermarrec
Typ gry: gra strategiczna (a raczej taktyczna)
Wydawca: Sit Down!
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: od 12 lat
Czas rozgrywki: 60 minut
Instrukcja: angielska
Cena: 119zł
Kompatybilne koszulki: Mayday Games Standard






















Recenzja świetna, gra wygląda fajnie, ale tak jak wspomniałeś z tą losowością trochę kiepsko. Jak wyrzuci się dobre “oczka” to wiadomo że ma się już prawie całkowitą wygraną. Pozdrawiam.
Wookie skoro lubisz gry dice placement, ciekaw jestem Twojej opinii na temat gry Kingsburg. Ja grałem parę razy i jestem zachwycony, jeżeli masz mały wynik rzutu kośćmi uzyskujesz priorytet, gra jest wyrównana do samego końca. Jeśli chodzi o złożoność to oscyluje ona w granicach Catana, więc łatwo znaleźć chętnych ludzi. Przy tym wszystkim nawet gracze którzy z niejednego pieca chleb jedli nie uważają gry za prostacką.
Wookie aleś się srogi i wybredny zrobił – nic się ostatnio nie podoba
A tak serio – z tego co widzę to wielka szkoda, bo sam ostrzyłem sobie na tę grę zęby, a tu lekka kicha raczej. Cóż, trzeba będzie poczekać na nowości z Essen…
Recenzja bardzo fajna. A gra w sumie wygląda ciekawie, przynajmniej na oko
Nie rozumiem, skoro wystarczy poświęcić jedną kostkę żeby zyskać protecting die dlaczego robić to dopiero jak nie mam co robić z kostkami skoro wykupywanie żetonów jest takie drogie, a nawet w instrukcji pokazują przykład ze zdjęciem 3 żetonów w jedną turę…
Gra wygląda na “zbyt interaktywną” jak na mój gust (a dokładniej nie pasuje mi typ interakcji) ale z tą obroną brzmi dziwnie – poświęcam jedną kostkę żeby znacznie odstraszyć przeciwników, czemu nie korzystać zawsze?
@Zeph – nie użyjesz wszystkich do ochrony ponieważ sam nie będziesz mógł się przemieszczać.
Mały błąd co do wydobycia: wiertło ustawione w DOWOLNYM miejscu ma poziom wydobycia Somnium “0.5″, z pól oznaczonych kryształem wydobycie to “1″. Na koniec tury za każdy pełny punkt wydobycia zgarniasz jeden kryształ. Czyli w praktyce aby wydobyć jeden kryształ możesz mieć jedno wiertło na polu oznaczonym kryształem, lub dwa wiertła na innych polach (i na przykład mieć do dyspozycji więcej kości lub zdobywać więcej surowca – czarnych znaczników).
Ta gra nie lubi zbyt dużej ilości walki… Gram w nią często ze swoją dziewczyną – między innymi dlatego że jest prosta i nie wymaga ogromnej ilości wolnego czasu. Praktyka pokazuje, że szybko i łatwo można sobie wzajemnie praktycznie wyzerować posiadane pionki. Przy czym mają samą bazę, ew. plus jedna jednostka ta już skrzętnie chroniona, ciężko jest się odbudować.
Obrona jest niestety BARDZO niedoceniana, a tutaj pozwala zapewnić sobie ciągłość w zdobywaniu środków potrzebnych do zwycięstwa… Inaczej wygląda to właśnie tak, że najpierw rzucasz wszystkim co masz, a później patrzysz co z tym zrobić. Spróbuj zagrać odwrotnie: najpierw postaw sobie cel, a później wykorzystaj to co masz aby go osiągnąć…
Pozdrawiam,
Sasza
@Zeph: rzucasz 3 kośćmi, masz wyniki 5, 4 i 2. 5 i 2 wydajesz na zdobycie terenu i możesz jeszcze “czwórkę” wydać na nowy teren, albo na obronę. Jeśli przeciwnik wyrzuci na swoich kościach 5, 5 i 2, albo 3, 5 i 4, albo… to może zniszczyć obronę i wejść na to pole i tak. Bo zniszczy protecting die. Jeśli zdobędziesz dwa pola to może odbierze ci tylko jedno (ale przy szczęśliwym rzucie odbierze ci oba). Ogólnie trudno jest co rundę poświęcać wysokie wyniki na obronę – tutaj wszystko szybko się kończy, więc jeśli masz wyniki, które pozwolą na zajęcie terytorium, które daje dodatkową kość to bierzesz i trzymasz kciuki, że przeciwnicy nie wyrzucą tego samego sekwensu.
@Sasza: grałem oczywiście dobrze z wydobyciem, ale w recenzji nie chciałem wchodzić w szczegóły.
Co to znaczy “postaw sobie cel”? Celem w tej grze jest zbierać zasoby i somnium, a wyniki na kościach są jakie są.
@Zeph: Obrona jest podstawą gry. Najpierw tworzysz silniczek, który chronisz, a potem przeszkadzasz innym. Wookie tego nie zrozumiał i gra, “trzymając kciuki”, co może być bardzo frustrujące.
Nie rozumie też, na czym polega “postawienie sobie celu”, czyli stworzenie owego silniczka.
@Piotr Burzykowski: gra nie spodobała się nikomu z kim grałem, ale może wszyscy byli źle nastawieni… Tak, czy siak – powiedziałem w recenzji, że gra może się podobać… jak każda.
Z recenzji wniosek, ze poprawna wymowa nazwy to WiraKicha.