Super Farmer DeLux – recenzja
Farmer musi być optymistą, inaczej w ogóle by nie był farmerem.
Życie farmera nie należy do najłatwiejszych. Niesamowicie długi dzień pracy rozpoczyna bardzo wczesną pobudką. Bez względu na pogodę i samopoczucie, od świtu do nocy pracuje ze swoimi zwierzętami. W końcu, późnym wieczorem, styrany katorgą codzienności zjada swój drugi posiłek i idzie spać. Nagle, w środku nocy budzi go ujadanie psów. Wybiega z domu i patrzy w kierunku swoich stróżów. Widzi jakieś cienie podchodzące do jego zagrody. Szybko chwyta za widły i pędzi w ich kierunku. Niestety za późno, wilki już zrobiły swoje…
Pierwsze wrażenia
Po otwarciu pudełka gry Super Farmer DeLux, odnosi się wrażenie, iż jest to gra spełniające dwie role. Po pierwsze, dzięki mocnym materiałom użytym do wykonania gry z przyjemnością i spokojem dasz ją noworodkowi. Żetony zwierząt są duże, solidne i mają bardzo ładne rysunki. Po drugie, patrząc na gabaryty i wykończenie elementów, Super Farmer DeLux jest grą kolekcjonerską.
Spośród całej masy elementów walających się po pudełku na szczególną uwagę zasługują dwie ogromne, dwunastościenne kostki oraz sześć figurek psów. Te rzeczy są tak pięknie przygotowane, że po skończonej grze nadal będziesz miał ochotę “pokulać” i pobawić się pieskami.
Super Farmer od strony graficznej jest super. Rysunki są zaskakująco ładne i utrzymane w spójnym duchu stylowym. Farba jest nałożona tak, że “nie zejdzie”. No i na kostkach zwierzątka są wyryte, więc będą nam służyć przez wieki.
O co chodzi
Celem każdego gracza jest dorobienie się prawdziwej farmy. Podstawą prawdziwej farmy jest posiadanie przynajmniej jednej sztuki każdego zwierzątka. Inaczej mówiąc, Super Farmer musi mieć w swojej kolekcji przynajmniej jednego królika, jedną owcę, jedną świnię, jedną krowę i jednego konia.
Powiększanie stada jest równie tajemnicze i przewidywalne jak poczęcie dziecka. Dokonuje się tego korzystając z potęgi przypadku, czyli rzutu kostką…. Kości są zaprojektowane w taki sposób, aby nasze króliki rozmnażały się jak króliki… Można powiedzieć, że co rzut to królik. No ale kości to nie tylko zwiastun pomyślności. Kości to także ryzyko strat. Lis i wilk, które odpowiednio gustują w królikach, owcach, świnkach i krowach co jakiś czas będą odwiedzać nasze zagrody. Na szczęście nie ma takiego zwierza, który by nam konie pozjadał.
Każdy z Super Farmerów na początku swojej tury, zanim rzuci kostkami, które mogą wywołać wilka lub lisa z lasu, ma prawo dokonać wymiany swoich zwierząt. Postępując podłóg reguł narzuconych przez tabele konwersji, każdorazowo można za wiele zwierząt kupić jedno, lub zamienić jedno zwierzę na kilka innych. Najważniejsze by wymieniać “za jednego”.
Prawdziwa rozgrywka rozpoczyna się dopiero w momencie, gdy w pudełku zabraknie żetonów zwierząt do wylosowania. Od tej chwili Super Farmer przestaje być jedynie grą, w której obserwujemy co nam los przynosi i staje się grą negocjacyjną. Brak zwierząt w puli oznacza, że trzeba kombinować, formować przymierza i wymieniać się z innymi graczami. Dopiero teraz, Super Farmer daje nam możliwość potrenowania umiejętności pozytywnego cwaniactwa. Teraz nastaje era prawdziwego strachu przed wilkiem, teraz psy stają się użyteczne.
Super Farmer DeLux to genialna pozycja dla zabobonnych i tych, którzy lubią igrać z losem. Super Farmer, ze względu na niemal 100% przypadkowość, jest grą hazardową.
Można przy tej grze sprawdzić swoją odporność na stres i wytrzymałość przy nagłych, choć spodziewanych, przeciwnościach losu.
Kilka Nieporozumień
W każdej grze można doszukać się wad, słabych punktów, czy po prostu głupstw. Jedne gry mają ich wiele, inne mniej. Niestety, Super Farmer sprawia wrażenie, że jest grą w pełni opartą na nieporozumieniach.
Po pierwsze, Super Farmer to wyznawca boga Kochy. Za wszystko odpowiada kostka plus odrobina, maluteńka odrobinka myślenia. Jeden nieudany rzut kostką i tracimy wszystko to, co jakimś cudem udało nam się uzbierać. Pojawienie się wilka jest niesamowicie frustrujące. Mimo tego, że wilk i lis rzadko odwiedzają nasze ziemie, to jednak odwiedzają. A gdy wyjdą…
Kolejnym nieporozumieniem w Super Farmerze są psy. Zakup psa jest niemal równoważny “wykulaniu” wilka czy lisa. Kosztuje bardzo dużo i jest jednorazowy. Kupowanie psa w pierwszych minutach gry jest nieopłacalne bo zahamuje nasz rozwój, a w kolejnych rzutach jest już bezsensowne. Zatem po co pies? Tym bardziej, że nie ma dla niego miejsca na naszej kartonowej farmie…
Te właśnie wielkie kartony są najbardziej rażącym nieporozumieniem w całym wydaniu Super Farmer DeLux. Duże, ładne kartony bardzo szybko nie tylko okazują się bezużyteczne, ale zaczynają utrudniać grę. Rysunki na nich są mylące i w niczym nie pomagają. Nie ma na nich nawet miejsca na, bądź co bądź, zbędne psy. Doprawdy, jeśli patrzymy na te wydanie okiem kolekcjonera to mają one sens, i tylko wtedy mają sens.
Super Farmer oferuje szybką rozgrywkę pełną emocji, śmiechu, krzyków i pozytywnego stresu. Świetnie sprawdza się z młodszymi graczami, którzy po prostu lubią rzucać kostkami i zbierać do swojego stada co im los przyniesie. Podchodząc do Super Farmera jak do gry dla dzieci, będziemy się bawić jak dzieci. Ale jeśli od pierwszego kulnięcia kostkami będziemy kombinować z nadzieją późniejszych aliansów i handlu, to już od pierwszej chwili gwarantujemy sobie ciekawszą rozgrywkę.
Zasady Super Farmera są tak proste, że czytanie instrukcji może się wydać zbędne. Od momentu zerwania ochronnej folii, do pierwszego rzutu kostką nie minie więcej niż 4 minuty. Rozgrywka może trwać bardzo krótko, ale też może się przeciągnąć w nieskończoność. Wszystko, w ogromnym stopniu, zależy od szczęścia/pecha siedzącego przy stole. Może się nawet zdarzyć tak, że po kilku godzinach grania nadal nie będzie perspektyw na szybki koniec…
Jedna rzecz w grze Super Farmer jest niezaprzeczalna. Będziesz tę grę wspominać z wesołym uśmiechem na twarzy.
Oceniam tak wysoko, gdyż Super Farmer DeLux jest super grą dla rodziców z małymi dziećmi.
Dziękujemy wydawnictwu Granna za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.
Informacje podstawowe
Tytuł: Super Farmer DeLux
Typ gry: rodzinna
Wydawca: Granna
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: 7+
Czas rozgrywki: ok. 30 minut
Instrukcja: polska
Cena:ok. 80zł






















Gra jest taka sobie. Da się porzucać, figurki są spoko, ale losowość jest przytłaczająca.
grałem w superfarmera jeszcze zanim zająłem się nowoczesnymi planszówkami i pamiętam, że i mi, i rodzinie się podobało. Teraz raczej nie dam się zaciągnąć do gry
Gralem w te gre dawno dawno temu, pamietam ze gralem 2 razy z kolegami. pamietam, ze bylo fajnie. tamte wydanie bylo brzydkie…
A dzis, chetnie bym zagral, ale raczej tylko raz. A juz na pewno nie kupie. za drogo.
@MichalStajszczak: Tekst poprawiony, ale muszę powiedzieć, że grałem z Grabkiem w SuperFarmera i graliśmy zgodnie z zasaddą, że wilk zjada też krowy, także musiał się pomylić przy pisaniu.
Zgadzam się z opinią, że kupowanie psów jest nieopłacalne, bo gdy my wydajemy zwierzęta na psy, tracimy szanse na większe zyski. Gdy mam już wszystko do krowy, to tylko czekam na dobre rzuty zamiast wymieniać ją na dużego psa. Gracz, który wymienia zwierzęta na psy wygra jeśli jego przeciwnicy będą mieli sporego pecha…a zazwyczaj tak nie jest.
to zajebiaszcza gra tylko droga !
Mam tę grę od 2 tygodni, grałem już kilkanaście razy, więc conieco (co nieco, co nie co, conie co… ??? wrr) mogę o niej napisać.
1. Przeznaczenie: jest to gra rodzinna dla osób z małymi dziećmi, lub dla dzieci w wieku przedszkolnym lub szkolnym. I z tej perspektywy tę grę należy oceniać. Jeśli ktoś napisze, że jej minusem jest infantylność, losowość, etc… to tak naprawdę są to plusy, zapytajcie moją córkę
2. Stopień myślenia w grze jest adekwatny do jej przeznaczenia (patrz punkt 1.) Nie ma tu mega kombinowania, ale jednak czasami warto troche pomyslec przy zamienianiu zwierzat. Np jesli mamy nieparzysta ilosc owiec i duzo krolikow, to wcale nie oplaca nam sie zamienic krolikow na dodatkowa owce. Lepiej zachowac sobie kroliki przed rzutem. Dlaczego? Jest mala szansa, ze wylosujemy 2 owce, raczej bedzie to np krolik+krolik, krolik+owca, krolik+swinia… Wiec jesli majac 1 owce, zamienimy sobie kroliki na kolejna i w rzucie wyrzucimy krolik+owca, to wymiana nam sie nie oplacala, bo i tak dostaniemy w efekcie tylko 1 nowa owce (bez zamiany tez bysmy otrzymali jedna), ale dostaniemy mniej krolikow, bo czesc zamienilismy na owce i mniej krolikow nam sie rozmnozy. Czyli ze statystycznego punktu widzenia bardziej oplaca sie trzymac nieparzysta ilosc zwierzat innych niz kroliki.
Co do kupowania psa… kupowanie malego psa na pewno sie oplaca, ale skoro prawdopodobienstwo wylosowania wilka jest takie samo jak prawdopodobienstwo wylosowania lisa, to cena malego i duzego psa powinna byc bardziej zblizona, np powinna byc mozliwosc kupienia duzego psa za 1 swinie, albo np mozna ustalic, ze po wylosowaniu wilka, psa nie trzeba zdejmowac z planszy (problem w tym, ze sa tylko 2 duze psy w grze, wiec nie dla wszystkich graczy starczy)
Ogolnie moja ocena to 8, super pomysl na spedzenie czasu z dzieciakami (przeplatane partyjka ‘pechacych zolwi’ i ‘polowania na robali’)
Mam tę grę od kilku lat – dzieci już w gimnazjum a i tak czasami dla śmiechu ją wyciągamy. Można przecież grać soft – bez lisa i wilka, albo kto więcej uzbiera królików – do wyczerpania żetonów. Taka tam zabawa zamiast patrzenia w komputer
. Znakomitej jakości, jak wszystkie gry GRANNA, estetyczna i przyjazna. Nowa wersja jest rewelacyjna – plansze bardzo przydatne jeśli grają przedszkolaki. Poza tym histora powstania tej gry jest też edukacyjna – można dzieciakom przekazać klimaty… Ja daję 10
@Agnieszka: bo się nie znasz. hahahahha
Zgadzam się w grze jest w 99% przypadkowa. Polecam stare wydanie w wersji kieszonkowej, o wiele bardziej poręczne pudełko, brak “ułatwień” w postaci plansz dla gracza. Jednym słowem “pure farmer”
Jest to taka gra na porzucanie w przerwie reklamowej na TVN-ie.
Wydanie super farmer niedelux mam od dawna i grywałam w wieku kilkunastu lat z młodszą siostrą. Uwielbiam historię powstawania tej gry, a poza tym za dzieciaka grało się po prostu świetnie.
w końcu zapomniał dokupić.
Pozdrawiam Cię Jaco
Pogoda w Norwegii pewnie znowu pod psem? 
Znalazłam ją w gratach 4 lata temu i zabrałam (lat mając 23) na rejs łajbą, żeby lody przełamać, bo załoga w większości starsza i ciut zażenowana (kobieta kapitan, jedyna co się na żeglowaniu zna z załogi i jeszcze młodsza) no i nie było mi takiej gry szkoda brać na żagle, zniszczy się to trudno. Zimno było więc na kuchence nastawiliśmy dwie butle czerwonego wina na grzańca, zamknęliśmy się z tym w środku, żeby komary nie wlatywała i teraz sobie wyobraźcie: 3m sześcienne kabiny, półtorej litra wina na gazie i super farmer
Zanim się zagrzało byliśmy już wszyscy kompletnie wstawieni, picie to była formalność. Graliśmy dwie godziny i następnego dnia wszyscy byli zachrypnięci od śmiechu.
Najlepszy był Jacek, który uparł się, że mimo, że może to nie skończy gry, tylko nam jeszcze poutrudnia zabierając wszystkie króliki i inne zwierzaki, miał szczęście do wyrzucania wilka, kupował za każdym razem nowego psa, aż raz wyrzucił wilka, łapie za psa, a tu psa nie ma
Reszta rejsu minęła na dogryzaniu Jackowi na psie tematy, było genialnie.
Oczywiście nie da się tego już przebić (zwłaszcza, że na tym rejsie właśnie i po tym winie zdobyłam moją drugą połówkę) więc gra leży, nawet chyba moje dzieci posiliły się częścią zwierząt, ale gdybym wiedziała, że będzie taki ubaw dałabym za nią całą kasę jaką mam.
Irytowało mnie w niej tylko to, że pies na wilka nie chronił przed lisem, taki kozak wilka pogoni, a przed lisem wieje do budy?
Podsumowując, może być nudna i losowa i nie warta swojej ceny, a może również (przy sprzyjających warunkach we Wszechświecie) zapewnić Ci jeden z najlepszych wieczorów życia, przyczynić się do zdobycia partnera w czego następstwie dwóch córek i dostarczyć powodów do nalewania się z kumpla na resztę życia
Pamiątka z rejsu:
https://picasaweb.google.com/lh/photo/e_eLLMzr40DapVYidu8kHTDmDtmdPgd8WnwXkr3-0bw?feat=directlink