Sputnik – recenzja
Car powierzył Tobie bardzo ważne zadanie. Po sukcesie z roku 1957, gdy matka Rosja udanym ruchem rozpoczęła wyścig kosmiczny, przyszedł czas na pozbycie się konkurencji z kosmosu. Pod swoje dowództwo dostajesz super Sputnika i tylko jeden rozkaz: za wszelką cenę pozbyć się konkurentów.
Pierwsze wrażenia
W dość obszernym pudełku Sputnika znajduje się 40 drewnianych pionów galaktyk, 6 rakiet i plansza. Galaktyki oraz rakiety są bardzo starannie owinięte delikatnym papierem, co daje kilka minut miłej zabawy przy rozwijaniu tychże elementów. 6 pionów galaktyk jest dwustronnych i pełnią rolę wyrzutni. Każda wyrzutnia jest w innym kolorze odpowiadającym kolorze rakiety. Dodatkowo w pudełku znajdziemy zeszycik z wielojęzykową instrukcją.
Po kilku przyjemnych minutach poświęconych na rozwijanie starannie zabezpieczonych elementów i po 30 sekundach zapoznawania się z niesamowicie prostymi regułami gry, przychodzi czas na grę.
Rozgrywka
Sputnik to gra, w której za wszelką cenę należy zniszczyć konkurencję. Aby tego dokonać, trzeba tak unicestwiać galaktyki i tak między nimi latać, aby przeciwnik w pewnym momencie wylądował na “wyspie”, z której nie będzie mieć szans na udany lot.
Każda rakieta rozpoczyna wyścig startując ze swojej wyrzutni. W kolejnych rundach, każdy Sputnik ma tyle paliwa, aby dolecieć na sąsiadującą galaktykę, i tyle amunicji, by wykonać tylko jeden precyzyjny strzał. Runda składa się z fazy lotu, który musi być wykonany na sąsiadujące wolne pole, oraz z fazy strzału, która jest opcjonalna. Strzelać można do każdej galaktyki na planszy, na której aktualnie nie znajduje się żadna inna rakieta.
Raz na rozgrywkę, tuż przed wykonaniem lotu, można swoją wyrzutnię przeobrazić w galaktykę. Taką nowo utworzoną galaktykę umieszczamy wówczas na planszy, obok naszego statku, a następnie na nią wlatujemy, ratując się przed przegraną. Śmierć Sputnika następuje dopiero wtedy, gdy gracz po wykorzystaniu swojej wyrzutni nie będzie miał szans, na dolecenie do sąsiadującej, wolnej galaktyki.
Gdy gracz w swojej turze nie może ruszyć swojego statku i wykorzystał swoją wyrzutnię(albo jest ona aktualnie zajmowana) przegrywa i zdjęty zostaje z planszy jego Sputnik. Ostatni w grze wygrywa.
2 graczy
Do tej gry Gigamica, dosyć wyjątkowo, możemy zasiąść w 2-6 graczy. Rozgrywka 1 na 1 jest zupełnie inna od tej wieloosobowej, dlatego dwa akapity poświęcę na opis obu wariantów.
Gra dla dwóch osób o wiele bardziej przypadła mi do gustu, niż ta w 3+ graczy. Na planszy jest nieco mniej chaotycznie, skupiamy się na zniszczeniu jednego przeciwnika i wszystko zależy, tylko i wyłącznie, od naszych posunięć.
Ma ona, za to, sporą wadę, którą można bardzo łatwo wyeliminować. Ilość galaktyk na planszy jest tak duża, że dopiero po 10 rundach, gdy łącznie pozbyliśmy się ich około 20, rozgrywka jest rzeczywiście wymagająca. Do tego momentu skaczemy, to w prawo, to w lewo, bez celu. Gdy dojdziemy do momentu, w którym na jednym polu znajdują się 1, lub 2 galaktyki, wówczas należy uważać na każdy ruch, żeby nasz przeciwnik nie zapędził nas w kozi róg. Problem ten można usunąć, poprzez wyłożenie mniejszej ilości galaktyk, niż sugeruje to instrukcja Sputnika, a wówczas gra szybciej się rozkręci i szybciej skończy.
W dwie osoby można grać jeszcze w wariancie opcjonalnym, w którym każdy gracz ma po 2 rakiety. Rozgrywka jest wówczas również ciekawa, ale jest spory problem z zapamiętaniem, jaki kolor ma aktualnie ruch.
3-6 graczy
Gdy do gry zasiądzie większa ilość planszomaniaków, wówczas gra jest zupełnie inna. Po pierwsze mamy mniejszy wpływ na to, co się rozgrywa na stole, co jest oczywiste. Frustrujący jest fakt, iż nasz los często zależy od innych, ale gdy siadamy do gry, z wprawionymi graczami, możemy założyć, że zrobią w swoim ruchu to, co jest najbardziej sensowne. W wariancie wieloosobowym spora ilość galaktyk ma duże znaczenie, bo często dochodzi do sytuacji, w których 3 graczy rusza się w kółko na ‘wyspie’ walcząc o przetrwanie.
Ogólnie wariant ten jest ciekawy, ale moim zdaniem bardziej ułomny, niż dwuosobowy.
Wady i zalety
Sputnik jest bardzo dobrze zaprojektowany. Drewniane pionki i plansza sprawiają wrażenie, że raz kupiona gra będzie z naszą rodziną przez kolejne pokolenia. Minusem Sputnika, są bardzo źle dobrane kolory rakiet i wyrzutni. Na 6 barw pojawiają się dwa odcienie zieleni, oraz (na moje oko) dwa odcienie różu. Przez to bardzo łatwo o nieświadomy błąd, który ma decydujący wpływ na całość rozgrywki.
Wielkim ukłonem w stronę gracza od wydawcy jest gwarancja, której udziela na każdy uszkodzony element. Więc jeśli po otwarciu pudełka znajdziesz rakietę z odpadającą farbą lub pękniętą galaktykę, nie załamuj rąk. Gigamic wymieni tegoż pionka.
Sputnik jest grą, z której zasadami zapoznawałem się najkrócej w swoim życiu. Otworzyłem zeszycik z instrukcją i niemal bez czytania wiedziałem jak grać, ale jak to w grach Gigamica, sama rozgrywka to już nie lada wyzwanie. Jeszcze jedną zaletą gry jest ratowanie się wyrzutnią, które zmusza do analizowania wielu możliwości na planszy, oraz chytrego ‘blokowania’ wyrzutni innych graczy.
Podsumowanie
Sputnik jest generalnie grą bardzo dobrą. Sposób zapakowania elementów jest wielkim ukłonem w stronę kolekcjonerów, prostota zasad zasługuje na podziw, a krótki czas rozgrywki również bardzo zachęca. Z drugiej strony kolorystyka statków, bezcelowy początek rozgrywki dla dwóch osób, czy możliwość odstrzelenia jednego gracza przez innych, w grze wieloosobowej, zmuszają mnie do obniżenia nieco oceny.
Moja ocena
Dziękujemy wydawnictwu G3 za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.
Informacje podstawowe
Tytuł: Sputnik
Typ gry: towarzyska logiczna
Wydawca: Gigamic
Liczba graczy: 2-6
Wiek graczy: 7+
Czas rozgrywki: ok. 15 minut
Instrukcja: polska
Cena:ok. 100zł






















