Świąteczne prezenty #5 – Manila i Prawo Dżungli
Dwie zupełnie różne gry, obie bardzo ciekawe, a co najważniejsze godne polecenia na prezent. Zapraszam.
Manila – rzeczny przemyt
Filipiny, XIX wiek i łodzie płynące po rzece z gałka muszkatołową, jedwabiem, żeń-szeniem i jadeitem, a Ty walczysz, aby towary, których posiadasz akcje, dopływały, jak najczęściej. Stacjonujący na rzece piraci próbują przechwycić płynące łodzie, a gracze mają w zanadrzu kilka sztuczek, aby ich przechytrzyć. Gra ta świetnie nadaje się, praktycznie dla wszystkich graczy, sam grałem raz z moim, sześć lat młodszym, bratem i rodzicami. Celem gry jest osiągniecie jak największego bogactwa, poprzez transport dóbr i zakup odpowiednich akcji, a gra kończy się, gdy cena akcji jednego z towarów osiąga 30. Do rozegrania partii w Manilę potrzeba 3-5 graczy i około godziny czasu.

Prawo Dżungli – szybko i niebezpiecznie
Prawo Dżungli to po prostu polska wersja Jungle Speeda, czyli jak sama nazwa wskazuje szybka gra w klimatach buszu. Na środku stołu stawiamy drewniany totem i wykładając kwadratowe karty czekamy, aż będzie trzeba go chwycić i tu zaczyna się niebezpieczeństwo. Gra ta jest bardzo atrakcyjna i szybka, ale niebezpieczna jest dla młodszych graczy, o wrażliwszych dłoniach. Nadaje się ona za to świetnie do gry grupie małych dzieci, które nie mają szans skrzywdzić się nawzajem, albo dla kilku chłopaków, którzy nie boją się bólu:)
Największą zaletą tej gry jest praktycznie nieograniczona ilość graczy, ponieważ możemy grać zarówno w dwie osoby, jak i w dwadzieścia!























o, w końcu nowy artykuł, fajne gry