Formuła 1 – recenzja
Popularność Formuły 1 wzrosła wraz z sukcesami Roberta Kubicy, wcześniej mało kto interesował się tym sportem. Bardzo podobną sytuację mieliśmy w przypadku skoków narciarskich i Adama Małysza. Autorzy gier planszowych podchwycili oba tematy na grę i tak powstały „Skoki narciarskie” Adama Kałuży, oraz „Formuła 1” Jana Rojewskiego i Michała Stajszczaka. Wyścigi bolidów, jako sport średnio mi przypadły do gustu, tak samo gra na ich podstawie. Jest to produkt dla młodszych, niewymagających graczy i nieczęsto będę po niego sięgał w przyszłych spotkaniach planszówkowych.
Wykonanie
Jak zwykle zacznę od opisu tego, co ma przeważające znaczenie dla wielu kupujących, czyli od wyglądu zewnętrznego i wykonania gry. Projekt okładki wersji DeLux, bo tę dostałem do recenzji, jest na przyzwoitym poziomie, jasno przedstawia temat gry. W pudełku dostajemy elementy toru wyścigowego, 6 prędkościomierzy, 6 wyścigówek, opony, oraz kostkę. Oprócz prędkościomierzy, wszystko wykonanie jest na dobrym poziomie. Prędkość naszych bolidów oznaczamy za pomocą kartonowego wskaźnika przytwierdzonego, do kartonowego obrazka kierownicy/prędkościomierza za pomocą elementu łączącego. Wyglądają one odpychająco i bardzo łatwo się rozpadają, dlatego tutaj minus dla gry.
Rozgrywka
Na początku każdy z graczy otrzymuje samochód i prędkościomierz, oraz wspólnie układają oni tor wyścigu. Każdy otrzymuje również żetony opon, które pozwalają nam przyśpieszać, oraz wjeżdżać w niebezpieczne zakręty. Następnie rozkładamy bolidy na starcie i gra się zaczyna. Turę rozpoczyna ten gracz, którego samochód jest najbardziej wysunięty do przodu i rozpędza się, za odpowiednią cenę, według tabelki na mapie. Każde pole „kosztuje” 40km/h i w zależności od prędkości, do jakiej gracz rozpędził samochód, o tyle pól może jechać. Na przykład płacimy 2 opony, za rozpędzenie się do 200km/h i możemy przejechać o 5 pól, w dowolny sposób. Po ruchu prędkość zostaje niezmieniona. Gdy podczas ruchu trafimy na zakręty, musimy rzucać kością za każde 40km/h, którymi przekraczamy dozwoloną prędkość. Gracz jadący 200km/h trafiając na zakręt z cyfrą 120 musi rzucić kością dwa razy. Wówczas płaci on 1 oponę za wynik „1”, 2 opony za „2”, a za wyrzucenie „6” wypada on z toru, a pozostałe wyniki nie mają żadnego efektu. Następnie rusza gracz, którego samochód jest drugim najbardziej wysuniętym na torze i również rozpędza auto i rusza je po planszy. Gdy wszyscy gracze przesuną swoje pionki-samochody rozpoczyna się kolejna tura, w której również zaczyna najbardziej wysunięte auto, i tak do momentu, w którym jeden z samochodów nie przekroczy linii Mety.
Mechanika ta sprawia, że gracze, którzy startują najpóźniej muszą płacić sporo opon i szybko się rozpędzać, żeby wyprzedzić resztę i startować następnie, jako pierwsi. Rozgrywka to ciągłe zmiany, gdy pierwszy staje się ostatnim, a ostatni pierwszym. Wygrywa ten, który w ostatniej chwili wskoczy na pierwsze miejsce i później przekroczy Metę.
Gra strategiczna, czy losowa?
Formuła 1 to gra rodzinna, czyli łączy ona elementy strategiczne, których niestety jest tutaj niewiele, ze sporą dozą losowości. Kombinować musimy, w sytuacjach, w których da się zablokować innego gracza i to chyba na tyle. Zazwyczaj nasze ruchy są oczywiste, nie można wymyślić czegoś nadzwyczajnego, a bardzo wiele zależy od naszej pozycji startowej. Każdy gracz rozpędza się coraz bardziej, ponieważ dąży do zdobycia pierwszej pozycji na torze. Wszyscy są rozpędzeni i prują do przodu, dlatego wszystko zależy od tego, kto wylosuje „6” na niebezpiecznym zakręcie, co jest frustrujące. Nawet jeśli gramy poprawnie, wybieramy najlepsze miejsca na torze i najskuteczniej wymijamy naszych przeciwników, jeden rzut kością może zaprzepaścić nasze szanse na wygraną.
Wady i zalety
Gra ma sporo wad, ale młodsi gracze raczej ich nie dostrzegą. Wykonanie prędkościomierzy, sposób rozgrywki, czy rzuty kością decydujące o całej grze czynią tę grę za słabą, abym w nią jeszcze kiedyś grał. Zaproponuję ją młodszemu bratu i jego kolegom, którzy wciąż są zafascynowani Robertem Kubicą, ale wierzę, że po paru partiach również im się znudzi. Problemem jest potrzeba dzielenia wszystkiego przez 40, co może być trudne dla młodszych graczy, do których gra jest adresowana. Oryginalny jest pomysł z oponami, które symbolizują zużycie naszego ogumienia, ale uważam, że należało go jakoś połączyć z zjeżdżaniem do serwisu, czyli ważnym elementem wyścigów Formuły 1. Cena gry jest bardzo atrakcyjna, co również przemawia na jej korzyść, ale w kategorii gier rodzinnych jest to cena przeciętna. Ostatnią zaletą gry, którą zauważyłem, są dwustronne elementy toru, dzięki którym wszystkie rozgrywki są niepowtarzalne.
Podsumowanie
Gra w moich oczach wypada raczej kiepsko. Z jednej strony musimy nieco kombinować, z drugiej strony ciągłe rzuty kością, determinują ostateczny wynik wyścigu. Granna wydała kilka, o wiele lepszych gier rodzinnych, choćby recenzowane przeze mnie ostatnio Wilki i owce. Formułę 1 polecam tylko bardzo młodym, niewymagającym graczom, albo wielbicielom tych wyścigów. Ja nie jestem żadną z tych osób, dlatego grę odkładam na dno półki i nie proponuję jej więcej znajomym.
Moja ocena:
[rating:4.5]
Informacje podstawowe
Tytuł: Formuła 1 (DeLux)
Typ gry: wyścigowa
Autor: Michal Stajszczak , Jan Rojewski
Wydawca: Granna
Liczba graczy: 2-6
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 20-30 minut
Instrukcja: polska
Cena: ok. 54zł


























Gra wygląda(wydaje się) mało nowatorsko, dlatego nie zagram. A dla młodszych to ja już mam ciekawe gry.
ta gra to chyba jest remake – z 20 lat temu była bardzo podobna gierka. W każdym razie gra jest cienka jak d*pa węża.
Gra, o ile sie nie myle, jest nowa wersja gry Grand-Prix – dziwie sie, ze w recenzji nie ma o tym ani slowa
@steady: tego akurat nie wiedziałem. Nie zmienia to mojej opinii o grze.
W latach 80-tych gra o bardzo podobnych regułach została wydana w tygodniku “Razem”. Podstawowe reguły może na kolana nie rzucały, ale po pewnych modyfikacjach (więcej pionków – po 2 na gracza, więcej okrążeń i więcej opon + eliminacje) gra stała się zdecydowanie ciekawsza.