Chez Geek – recenzja
Gry na imprezę, gry „do piwa”, party games – coraz więcej gier tego typu tłumaczonych jest na język polski. Ogólnie trend ten jest pozytywny, bo party games są dobrym wstępem do większych gier, tzw. „gateway’ami”. Tutaj mamy do czynienia z grą karcianą, która przeznaczona jest na bardzo luźne spotkanie z kumplami, najlepiej przy piwie, dlatego w moich oczach jest to party game.
Chez Geek to gra o życiu sąsiedzkim luzujących się współlokatorów. Gra ma swoje wady i zalety, ale zdecydowanie najciekawsza jest w gronie dobrych znajomych. Inni gracze będą mieć mieszane uczucia.
Zawartość kosztującej 70zł gry jest intrygująca i niestety mało atrakcyjna. W pudełku dostajemy 120 kart, dwie kości K6, pudełeczko znaczników i pluszową buźkę. Co ciekawe ta ostatnia ma na celu tylko utrzymanie elementów w pudełku. Szczerze? – Wolałbym karton i niższą cenę, ale kulkę-buźkę można użyć do wymyślania nowych kart. Na razie wpadłem na pomysł karty zawodu „Board Game Geek”, który musi złapać buźkę gdy powie „karta”, „kostka”, „tura” albo „runda” inaczej odrzuca 1 kartę. Zawód okazał się zbyt frustrujący i już z nim nie gramy.
Karty są nieco wąskie i twarde, przez co wyginają się podczas tasowania. Pchełki-znaczniki są w porządku, ale kostki są zbyt kolorowe, dlatego nieraz trudno odczytać z nich wynik.
Ogólnie wykonanie jest na przyzwoitym poziomie, szczególnie, że to debiut tego wydawnictwa, ale cena nieco odstrasza.
Rozgrywka
Na początku gracze dostają kartę zawodu, która determinuje wolny czas, dochody gracza i ilość luzu potrzebną do pełnego wyluzowania. Ogólna zasada jest taka – im więcej zarabiasz, tym mniej masz wolnego czasu i tym więcej luzu potrzebujesz. Mamy tu takie zawody jak Korpoludek, Królik Doświadczalny, albo Perkusista. Oprócz wymienionych wyżej cech każdy zawód ma także umiejętność specjalną, np. Doktorant nie może korzystać z karty Czesne, a Korpoludek dobiera więcej kart.
Na początku gry każdy dostaje 5 kart i wybieramy gracza rozpoczynającego. Gracze po kolei wykonują swoje tury, aż jeden z nich osiągnie wymagany przez poziom zadowolenia Luz. Tura gracza podzielona jest na kilka faz:
1. Dobranie kart do 6.
2. Rzut kością na zmienny dochód. Niektóre zawody mają niepewne dochody, albo niepewny wolny czas. Wówczas rzucamy kością i wyniki 1-3 daje nam niższą wartość na tę turę, a 4-6 wyższy.
3. Zapraszanie osób. Gracz może zapraszać osoby do siebie, albo podsyłać je innym graczom. Mamy imprezowiczów, którzy pomogą nam się wyluzować i takich, którzy zdecydowanie w luzie przeszkadzają.
4. Wolny czas. W tej fazie gracze używają swoich kart Czynności i Zakupów.
Aby zasiąść do gry wystarczy spamiętać powyższą kolejność, a już w trakcie zaglądać będziemy do instrukcji po dokładniejsze informacje, czy poznawać działanie poszczególnych kart.
Humor
Chez Geek to gra, której celem jest uprzyjemnienie nam zabawy w gronie znajomych. Pytanie czy gra spełnia to wymaganie. W moim przypadku, jak zwykle to bywa, zabawa była tym lepsza, im bardziej wyluzowani byli gracze. Trochę mi się to nie podoba, bo wolę, żeby to gra nas odstresowała, ale trzeba mieć w swojej kolekcji pozycje “dla luzu” i “do luzu”.
Współlokatorzy, jak już wspomniałem na wstępie, uśmieją się z kart przedstawiających osoby, które znają, albo sytuacje, które im się przydarzyły. Szczególnie ciekawe jest nadawanie własnych nazw kartom, np. Korpoludkiem może być sztywny, zapracowany kumpel, a numerek w dziekanacie opatrzony komentarzem o starszej pani sekretarce. „Ten żul Samuel wypija ci cały alkohol.” „Ten żarłok Wookie wyjada ci ciasto i drugą połówkę.”
Bardzo mocno polecam zagrać po piwie, czy dwóch. Na pół-trzeźwo ta gra wchodzi o wiele lepiej, co znów dla jednego jest zaletą, a dla innego wadą gry.
Munchkin a Czez Geek
Te dwie gry mają podobne przesłanie – sparodiować jakąś część naszego życia. Fani eRPeGów i fantastyki chętnie sięgną po Munchkina, ale kto wybierze Czez Geeka ? Z jednej strony mało sprecyzowana grupa docelowa, przy tego typu grze, jest jej wadą, bo trudno stwierdzić przed grą, czy nasi znajomi ją polubią. Z drugiej strony taka gra uniwersalna jest dobra w sytuacjach awaryjnych, albo jako przerywnik. Przychodzą ludzie na pół godziny i chcą w coś grać, nie lubią klimatów fantasy, mają piwo i chipsy – w takiej sytuacji wyciągamy Chez Geek.
Jeśli masz znajomych, którzy dobrze czują się w klimatach fantasy to zdecydowanie polecam Munchkina. Jeśli wolisz grę bardziej uniwersalną, „dla każdego”, to kupuj Czez Geek.
Podsumowanie
Podsumowując gra może być bardzo zabawna, ale również może być tylko przeciętna. Jeśli party games leżą na Twoim stole co drugi dzień, to kolejna gra spod tego znaku nie zaszkodzi, ale jeśli chcesz mieć dwie, lub trzy gry tego typu to sprawdź, czy gra jest dla Ciebie. Humor w grze dla jednego jest świetny i zagrywając karty „Narkolepsja”, albo „Grzybki” po raz kolejny nadal będzie się śmiał do łez, a innym nudzi się po pierwszej partii. W mojej opinii gra jest w porządku i czasem w nią zagram, ale na pewno się nie uzależnię.
Gratulację dla wydawcy za taki ruch i czekamy na kolejne gry od LocWorks.
Zalety:
- Dobrze przetłumaczone karty
- Proste zasady
- Bardzo dużo zależy tu od tego, z kim gramy
Wady:
- Przestoje i nuda w grze z nowicjuszami
- Cena
- Bardzo dużo zależy tu od tego, z kim gramy
Moja ocena:
+2 do Oceny ogólnej, jeśli lubisz taki humor. -2 jeśli grasz w party games/karcianki w większym gronie z młodszymi graczami.
Dziękujemy LocWorks za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.
Informacje podstawowe
Tytuł: Chez Geek
Typ gry: Party Game/Karciana
Autor: Steve Jackson plus parę innych osób
Wydawca: LocWorks
Liczba graczy: 2-5
Wiek graczy: od 18 lat
Czas rozgrywki: 20-45 minut
Instrukcja: polska
Cena: 70zł

















Komentarze (0)