Zakazana Wyspa – videocast #152
15.02.2012 • Wookie • Gry rodzinne
Zakazana Wyspa to gra rodzinna, która naprawdę jest rodzinna. Nie jest to gra dla dzieci, która udaje grę rodzinną, ani gra rodzinna, która naprawdę jest planszówką strategiczną. Autor gry – Matt Leacock – znany jest z wysoko ocenianej i nagradzanej gry Pandemic. Zakazana Wyspa jest również grą kooperacyjną, ale prostszą, szybszą i mniej “groźną”. Zapraszam do oglądania recenzji!
Grę do recenzji przekazał sklep REBEL.pl
Podobają Ci się videocasty? Wesprzyj mnie!
Zalety:
- Bardzo proste zasady
- Zmienna plansza i 6 różnych postaci, które różnicują kolejne rozgrywki
- Świetne wykonanie – metalowe pudełko, fantastyczne grafiki i bardzo ładne figurki
- Różne poziomy trudności, które naprawdę różnicują poziom trudności
Wady:
- Za prosta i mało stresująca dla “doświadczonych” rodzin
- Tura gracza zazwyczaj jest dosyć oczywista
Nasza ocena:
Informacje podstawowe
Tytuł: Zakazana Wyspa
Autor gry: Matt Leacock
Typ gry: gra rodzinna
Wydawca: REBEL.pl
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 30 minut
Instrukcja: polska
Cena: 90zł






















Gra mi wygląda trochę na uproszczoną, ułatwioną wersję Ghost stories… czy jestem w błędzie? Mamy losową planszę, w kółko zakrywamy i odkrywamy kafelki – dzielimy się surowcami stojąc na tym samym polu etc. Rozumiem, że “Zakazana Wyspa” może być mniej emocjonująca? Chociaż a drugiej strony nie wiem, czy to wada, czy zaleta, bo Ghost Stories potrafi być już nie tylko emocjonujące, ale i t frustrujące, szczególnie przy grze z graczami, którzy się uprą, że koniecznie choć raz trzeba wygrać
To jest Pandemic – zasady niemal są identyczne, różnią się liczby. Ale to jest Pandemic odchudzony z rzeczy zbędnych. Tu mocno czuć klimat, wyspa nam się kurczy, jest coraz węziej. Nie ma tak lekko jak w Pandemicu, że wyeliminowaliśmy chorobę i luz bo co czwarta karta nic nam nie robi. Tu karty zatopionych obszarów wypadają z gry – to powoduje, że reszta kart wraca szybciej. A w pewnym momencie zalewa już więcej kart (po 4, 5) niż jesteśmy w stanie osuszyć w ruchu. Jeśli posłucha się rady Wookiego i nie broni zbędnych obszarów to jest to świetny przepis na klęskę, bo te nasze potrzebne kilka kluczowych obszarów będzie zalewane co rundę. A dwa razy wyciągniesz tę samą kartę i obszaru już nie ma w grze.
Zdobycie skarbu wymaga zdobycia 4 kart z 5 dostępnych w grze. To jest rudne. Czasem się bardzo długo walczy z wodą i czeka na właściwą kartę.
Wbrew temu co mówi Ola można zginąć, wystarczy, że zaleje obszar na którym jesteśmy i nie mamy gdzie odskoczyć.
To jest odchudzony, szybszy, lepszy Pandemic. 9/10 bo nie wypada dać wyższej oceny tak szybko.
@Artur: Dzięki! Właśnie mi przypomniałeś, że nie zawsze można się zgodzić z Wookie’m
. No to w takim razie kupuję…
Wookie, nie masz racji, że część kafelków można z góry odrzucić i w ogóle się nimi nie przejmować. Oczywiście priorytetem są: lądowisko helikoptera, wszystkie kafle dające skarby i kafle, które te elementy łączą, ale pozostałe kafle też TRZEBA ratować, choćby się znajdowały na końcu wyspy, gdzie nie ma po co łazić.
Powód jest prozaiczny: im dłużej utrzymamy jak najwięcej kafli w grze, z tym większej puli losujemy karty zatopienia! Tym samym szansa, że przypadkiem zatopimy to, co jest nam potrzebne, wymiernie spada. Polecam Ci grę na wyższym poziomie trudności z ignorowaniem części kafli. Zaręczam Ci, że nie wygrasz, chyba że naprawdę szczęśliwie ułożą Ci się karty zatopienia.
Macie rację – nie wiem, co sobie wkręciłem z tym olewaniem fragmentu planszy
Bardzo dobra gra familijna. Ulubiona gra mojej córki (lat8)
Wygląda jakby dostała mniej punktów dlatego, że jest rodzinna.
Pandemic to super gierka, ale dłuższa i nie wszystkie dzieci chcą w nią grać.
Zgadzam się po całości z wypowiedzią Artura.