Blood Bowl: Menedżer Drużyny – videocast #146
7.01.2012 • Wookie • Gry karciane
Galakta wzięła się ostro do roboty i wydaje coraz więcej polskich edycji gier Fantasy Flight Games. Oznacza to, że więcej graczy może sięgać po nowości w rodzimym języku, co jest dla nas świetną wiadomością. Z drugiej strony, wydawanie gier równolegle (albo niemalże równolegle) z angielską edycją sprawia, że nieraz trafiają się gry kiepskie (patrz: DungeonQuest). Blood Bowl: Menedżer Drużyny to gra, która taktyczny i męski sport osadziła w starym świecie Warhammera. Zobaczcie, czy fajnie jest zostać menedżerem drużyny ekstremalnie brutalnego i często nieregulaminowego sportu.
Grę do recenzji przekazał wydawca – Galakta
Podobają Ci się videocasty? Wesprzyj mnie!
Zalety:
- Prosta rozgrywka zagrywania kart na boiska i walki o nagrody
- Różne sposoby rozwoju drużyny podczas rozgrywki – gra jest niedługa, ale nasza drużyna może zmienić się “drastycznie”
- Klimatyczne grafiki, które wpływają na luz podczas rozgrywki (jak się gracze trochę wczują to można rzeczywiście symulować ciosy w twarz przeciwnego gracza)
- 6 różnych drużyn
Wady:
- Nieco zawiła i zbyt długa instrukcja
- Losowość w rzutach kośćmi nieraz frustruje (ale często dodaje emocji)
- Pod koniec może nastąpić zbyt duże nagromadzenie kart rozwinięć drużyny i personelu i gra nieco “zwalnia”
Moja ocena:
Informacje podstawowe
Tytuł: Blood Bowl: Menedżer Drużyny
Autor gry: Jason Little
Typ gry: gra karciana
Wydawca: Galakta
Liczba graczy: 2-4
Wiek graczy: od 14 lat
Czas rozgrywki: 45-90 minut
Instrukcja: polska
Cena: 100zł
Kompatybilne koszulki: Mayday USA
Mayday USA Mini























Dobry trik z obrączka od 7:25
Opinie Oli dużo wnoszą do programu. Miny też
Przy okazji wiem, że się czepiam ale “blood” trochę inaczej się wymawia
No fajnie, tylko że to nie jest przedstawienie gry dla 2 osób. Ustawienie gry kompletnie z kosmosu. Po 1 talia magazynu spike dla 2 osób składa się z samych pucharów i trwa tylko 4 rundy. Po drugie kart wydarzeń nie wykłada się dwóch tylko cztery i jeśli do dwóch wydarzeń zostanie przypisany choć jeden zawodnik resztę wydarzeń (czyli dwa niewykorzystane) odkłada się na spód decku wydarzeń.
Odsyłam do reguł gry dla 2 graczy (gdzieś pod koniec instrukcji)
Łukasz, lubię twoje recenzje bo nudne nie są, a zazwyczaj merytorycznie prawie w 100% się z nimi zgadzam. Podoba nam się mniej więcej to samo. W tej grze widzę przebłysk geniuszu, dla mnie 9/10. Można jej zarzucić to czy tamto, instrukcję czytałem jeszcze po angielsku i była masakryczna. Grając Chaosem czaszki oszustwa w zasadzie nie pozwalają kontrolować gry. Na szczęście jest jeszcze pięć innych drużyn. W obronie losowości chciałem tylko wspomnieć oryginalny pierwowzór. Bloobowl to była gra taktycznej, szachowej prawie rozgrywki gdzie jeden nieudany rzut kostką przewracał zawodnika, gubił piłkę i oddawał inicjatywę przeciwnikowi. Taki duch gry – no trudno – ale emocje przy tym – bezcenne. Dlaczego widze przebłysk geniuszu akurat w Menadżeże Drużyny? Jednak jest to gra BARDZO kombinacyjna. Zauważ ile opcji jest przy rozgrywaniu tych sześciu (!) tak sześciu kart. Śmiem twierdzić że nie jedna LCG, CCG, TCG na etapie rozgrywki nie stawia gracza w obliczu takich kalkulacji. A BB:MD to tylko jednopudełkowa gra za 100zł. Przyznam się że od czasu zapowiedzi tej gry (ile to lat temu było?) Spodziewałem sie raczej rozczarowania. Bardzo ciekawy jestem Twojej opinii na temat RuneAge – bo nie znalazłem wideorecenzji.
@efkon: Dobre uwagi, zgadzam się, że gra pozwala na kombinowanie, a losowość nie musi denerwować, tylko dodawać emocji. Zależy kto co lubi.
RuneAge dopiero niedługo dostanę, także na recenzję trzeba poczekać jeszcze trochę.
@Wookie: Poszedł bym nawet o krok dalej i powiedział, że nawet jak ktoś nie lubi losowości to w przypadku BloodBowla (oryginału i MD) losowość się świetnie wpisuje w klimat i charakter sportowej rozgrywki. Z resztą od czego mądra głowa. Delikatne modyfikacje “home rules” działają cuda. Jak komuś przeszkadzają gwizdki to można je powyjmować albo przyjąć, że dają ujemny starpower ale nie wywalają zawodnika i już będzie mniej bolało. Osobiście podrasowałem kości: na jednej: jeden z wyników “przeciwnik powalony” zamieniłem na “obaj powaleni” a na drugiej zamieniłem na “dobierz kartę, odrzuć kartę”. Nie są to drastyczne zmiany, które by zbyt mocno ingerowały w grę a dają ciekawe opcje wyboru podczas rozgrywki i moim zdaniem wzbogacają grę. Z drugiej strony skoro taki zwykły gracz jak ja, wprowadza poprawki bo, umówmy się, że obiektywnie coś nie pasuje, to może dowodzić, że gra faktycznie kuleje. Z drugiej strony cenię sobie gry o takiej strukturze mechaniki, które są budowane na zasadzie modułów czy podzespołów umożliwiających ingerencję (delikatną – powiedzmy na zasadzie właśnie wyskalowania prawdopodobieństwa )bez szody dla całej struktury gry. To też świadczy o jakiejś tam elegancji, klasie a nawet filozofii tworzenia zasad nowoczesnej gry. W tym kontekście strrrrasznie mi się podoba Spike Magazine deck, który w bardzo fajny sposób wprowadza modyfikacje. Pomysły twórców gry, które, nie zmieściły się w ostatecznej wersji zasad, nie zostały z niej wyrzucone do kosza tylko wprowadzone na zasadzie urozmaicenia rundy. Dla mnie bomba! Dzięki temu, nie mam wyrzutów sumienia, że gmeram w zasadach gry, wprowadzam własne modyfikacje i podrabiam kości. Gra mi się bardzo podoba. Od czasu premiery Warhammera Inwasion dwa lata temu, żadna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Przyznam, że niecierpliwie czekam na Twoją recenzję Rune Age i po cichu obstawiam u bookmacherów wyniki Twojej oceny
Bardzo fajna recenzja naprawdę ciekawej gry, w której,tak jak ktoś już zauważył losowość jest wpisana w klimat i jest naprawdę dobrze zrealizowana. Ja jednak chciałbym się spytać, czy jest szansa na recenzję Gry o Tron. Ostatnio wyszła druga edycja tej (moim skromnym zdaniem) świetnej gry i byłbym jej bardzo ciekaw ; )
@Gray Wolf: Z własnego doświadczenia napiszę, że Gra o Tron jest świetna dla 6 graczy, dobra dla 5, całkowicie niezbalansowana dla 4 i fatalna dla 3. Po za tym, jak na połączenie dwóch dodatków to podejrzanie wszystkie są z pierwszego, według mnie gorszego.
@Gray Wolf: Będzie recenzja drugiej edycji, ale dopiero za jakiś czas (gra jeszcze do mnie nie trafiła).
Licznik taki sam jak w Władcy Pierścieni.