Po Gratislavii
28.04.2009 • Wookie • Aktualności i Ciekawostki
Trzecia edycja wrocławskiego konwentu była dobrze przygotowaną imprezą. Po pierwsze spodobał mi się brak jakiejkolwiek akredytacji na tym konwencie, przyciągający sporo osób „z ulicy”, co jest jednym z celów wszystkich konwentów. Po drugie, do dyspozycji graczy było wystarczająco dużo gier i w jednym momencie maksymalnie połowa z nich była rozłożona. W przeciwieństwie do Pyrkonu, na którym wypożyczało się gry na nazwisko, zostawiając dokument w zastaw, na Gratislavii gry leżały na stołach w każdej z sal, także można było przejrzeć wszystkie możliwości, zanim się czegoś nie wybrało, co także jest plusem dla wrocławian.
W sobotę popołudniu, ogłoszony został wynik głosowania na Grę Roku 2009 i Agricola, co nie jest wielkim zaskoczeniem, została wybrana i przez Kapitułę, i przez graczy. Gratulację dla Lacerty, która zajęła się tłumaczeniem i dystrybucją gry w Polsce.
Na konwencie pojawili się m.i. Michał ‘Puszon’ Stachyra, Maciej ‘Sqva’ Zasowski, Ignacy ‘Trzewik’ Trzewiczek i Rafał ‘Multidej’ Szyma.
Konwent trwał łącznie 18 godzin, podczas których wziąłem udział w turnieju gier logicznych, zajmując 3 pozycję i wygrywając Quixo Mini, oraz zagrałem w całkiem pokaźną ilość gier:
- Battlestar Galactica – gra była ciekawa, ale na pewno nie fantastyczna.
- Mykerinos – takie lepsze kółko I krzyżyk.
- Samuraj – szybki i mózgożerny produkt Knizii.
- Der Name Der Rose – miała być zagadkowa, była losowa.
- Ubongo – frustrujące, ale zabawne.
- Castle for all Seasons – cudowne wykonanie, gorzej z grywalnością.
- Yspahan – sporo kości, a tak niewiele losowości.
- Rythme & Boulet – świetna na imprezę, ale można to sobie spokojnie samemu wydrukować.
- Blefuj – dobre party game.
- Pitchcar Mini – zabawa przednia, ale sam bym tyle pieniędzy na to nie wydal.
- Mecanix – gra niedostępna w Polsce, a bardzo szkoda.
- Through the Ages – nieudana próba zrozumienia zasad w środku nocy)
- Kosmiczna Eskadra – przedpremierowa rozgrywka, więcej w recenzji gry.
- Rummis – drewniany, czyli lepszy Blokus 3D.
- Blokus 3D – plastykowe, czyli gorsze Rummis.
Gry Gigamica:
- Quarto – świetna gra, muszę sobie ją wyrzeźbić.
- Pylos – dobra gra logiczna, ale tylko przy zastosowaniu zasad zaawansowanych.
- Quoriddor – jak dla mnie absolutna rewelacja, jeśli chodzi o tę kategorię gier.
- Quads – kto zaczyna, ten wygrywa.
- Quixo – pozycja, której jeszcze nie zorzumiałem.
- Inside – wymagająca gra logiczna, w której trudno jest znaleźć ‘zwycięską taktykę’.
Przedpremierowa rozgrywka w Kosmiczna Eskadrę:


Rozdanie nagród na koniec konwentu:

Orientalny pokój z grami:

Turniej logiczny Gigamica:

Turniej w Pitchcar Mini:























ach, poważnie żałuję że nie pojechałem. Tytuły które podałeś, nie tylko jest ich wiele ale też brzmią bardzo interesująco. Z chęcią bym sobie pograł…
może następnym razem – kto wie!
W większość gier grałem w sobotę, po prawie całą niedzielę zajął mi turniej gier
Gigamica, także gdyby nie on lista pewnie byłaby dłuższa.
Dołaczę do pozytywnych głosów. Bardzo udana impreza, brawa dla organizatorów. Brawa dla całej ekipy z Poznania, która zgarnęła 3 nagrody w konkursach.
gratulacje dla ‘woj_settlersa’ za 3 miejsce w ‘Wielkiej Wrocławskiej’ !
Ale o Der Name der Rose, to jednak bzdury napisałeś. Jaka nie-zagadkowa, skoro do końca nie wiedziałeś że nie jestem niebieskim
. A co do losowości: To gra dedukcyjna, musi mieć trochę losowości, bo inaczej byłaby jakąś łamigłówką.
pomimo: wolę nawet Pędzące Żółwie z dedukcyjnych:) W Der Name der Rose nikt nie wiedział kto jest kim i wszyscy na ślepo popychali do przodu różne piony, a w końcu wygrał kolor nie biorący udziału w grze. Można było po prostu rozegrać jedną rundę gry, przyniosłoby to takie same skutki.
Ja wiedziałem, kto jest kim i cześć z nas również, o czym zresztą świadczą dodawane wam na końcu punkty karne. Ja konsekwentnie nie byłem niebieskim, bo nigdy nim nie jestem, no to jak inaczej
i mi dodano tylko dwa.
Powiem ci tylko jeszcze, że gdyby jeden z was był sprytniejszy choć odrobinkę, i odkrył – wskazując kim nie jest – szary znacznik, wszyscy by wiedzieli, że naprawdę nie jestem niebieskim. Na szczęście moje słodkie blefowanie was skutecznie otumaniło i nie pozwoliło uskuteczniać dedukcji.
Ale miałem cykora, czy nie znajdzie się jakiś sprytny geniusz…
Też zagrałem na Gratislavii w “W imie róży” i choć zaraz po partii miałem słabe odczucia, dzisiaj chętnie zagrałbym jeszcze raz. Dużo interesujących mechanizmów, świeżych rozwiązań. Wyrównana punktacja poprzez “przeszkadzanie” najlepszemu, Koło ruchu postaci, mnisi “neutralni”. Warto spróbować i pobawić się w dedukowanie na podstawie śladów.
Dokładnie. Słabe odczucia po jednej grze (tym bardziej poznanej na konwencie) to jeszcze nie jest powód, żeby skreślać grę. No chyba, że się hołduje manierze fanaticów, ale to już licencia poetica.
Co ciekawe, jest sporo autorów, którzy robią takie gry, że docenia się ich piękno i elegancję dopiero po kilku rozgrywkach. Szybkie ślizganie się po tytule to najgorsza rzecz w świecie planszówek. To jakby sobie samemu odbierać przyjemność ze smakowania rozgrywki. Dobra planszówka jest jak wino, dobrze smakuje w odpowiedniej temperaturze.
pomimo: to nie jest moja ostateczna ocena gry, tylko pierwsze wrażenie zawarte w jednym zdaniu, także nie ma co kruszyć o to kopii.
spokojnie, i tak nie posiadam kopii…
choć nie powiem tęsknię czasami za moją La Manchą
To ja tylko napiszę, że Mecanixa udało mi się nabyć w Polsce w tym roku nawet
Ktoś sprzedawał na Allegro.